PATRON

W służbie Rzeczypospolitej
o Emilii Sczanieckiej … słów kilka

 

Była osobą skromną, szlachetną i pracowitą. Gruntownie wykształconą, znającą kilka języków, ciekawa świata i podróżującą po krajach Europy. Była kobietą interesującej urody… . Całe swoje długie życie poświęciła walce o niepodległość. Wiek XIX to wiek, w którym króluje kobieta Polka, Wielkopolanka i Patriotka.

Polka niepospolitego ducha…

Nic dla siebie wszystko dla innych, to hasło przyświecało Emilii Sczanieckiej przez całą drogę życia, była ona uczestniczką walk o niepodległość w trzech powstaniach narodowych Listopadowym, Wiośnie Ludów i Styczniowym. Już w wieku 22 lat, w czasie ożywienia ruchów niepodległościowych w Poznaniu, młoda Emilia na jednym z tajnych spotkań, złożyła uroczyste ślubowanie:

„Przysięgam w obliczu Boga i Ojczyzny i zaręczam słowem honoru, że wszystkich sił dołożę dla podźwignięcia mojej nieszczęśliwej i ukochanej Matki, że dla odzyskanie jej wolności i niepodległości nie tylko majątek, lecz życie poświęcę…”

Tej przysiędze Emilia Sczaniecka pozostała wierną przez całe długie i czynne życie. Podczas powstania listopadowego (1830), które wybuchło w Warszawie. Wielkie Księstwo Warszawskie było jednym ze źródeł zaopatrzenia w pieniądze, uzbrojenie, umundurowanie i oprzyrządowanie. Emilia uczyła się wtedy przede wszystkim czynności związanych z pielęgnowaniem chorych, zdobywała amatorską wiedzę medyczną. Zyskała tym sobie doskonałą opinię nawet wśród służby i robotników – zarządzała przecież majątkiem . Była sprawiedliwa i pracowita. Nie odmawiała pomocy gdy ktoś z robotników znalazł się w trudnej sytuacji. W grudniu 1830 r Emilia rozpoczęła podróż kwesterską po całym Wielkim Księstwie Poznańskim. Potrzebne były bowiem broń, konie i pieniądze w celu wyposażenia powstającego oddziału, do którego zaciągnął się brat Emilii – Konstanty. Ujawnił się wówczas jej talent organizacyjny. Założyła komitet pomocy powstańcom do którego należały kobiety m.in. Klementyna Grabowska, Helena Turnowa, Nimfa Łącka. Rezultaty owej pracy na rzecz powstańców były bardzo znaczące. Emilia wyjechała do Warszawy chciała sprawdzić się z zakresu umiejętności samarytańskich. Tym samym mogła być bliżej walczących braci. Pisała wówczas: „Choć nie lękam się trudów czekającej mnie tam pracy –… dziwną trwogą napełnia mnie myśl samotnej podróży. Przygotowana do drogi, nie śmiałam puścić się sama i czekałam, rychło Bóg mi ześle sposobność przedostania się do Warszawy…” . Emilia Sczaniecka brała nie tylko aktywny udział we wszystkich poczynaniach, zmierzających do uzyskania niezawisłości narodowej i mających na celu polepszenie doli ludu, ale była również ważnym ogniwem łączącym kraj z Wielką Emigracją. Wspierała czynnie pracę organiczną na terenie Wielkopolski. Walczyła o polskość, popierała krzewienie oświaty wśród ludu, zakładała ochronki dla dzieci. Po powrocie z powstania Emilia Sczaniecka podróżowała wraz z Klaudyną Potocką dopóty, dopóki nie otrzymała urzędowego wezwania do opuszczenia Księstwa. Za jej udział w powstaniu skazano ją na konfiskatę majątku i sześciomiesięczną karę więzienia, którą miała odbyć w twierdzy w Nysie. Czekając na decyzję sądu Emilia nie czekała biernie. Regularnie kontaktowała się z Klaudyną Potocką mieszkającą w Dreźnie. W 1833 roku Emilia Sczaniecka została ułaskawiona i po powrocie do Pakosławia zaczęła pracować nad przywróceniem normalnej działalności majątku uruchomiła szkołę dla dzieci wiejskich. Własnym kosztem zaczęła stawiać budynek, w którym miało znajdować się mieszkanie dla nauczyciela.

Wielka miłość…?

Dwoje indywidualistów, o wytyczonych zasadach, i największych cnotach, dla współczesnych stają się przedmiotem plotek i spekulacji.

Emilia Sczaniecka i doktor Karol Marcinkowski bo o nich mowa skłaniają do refleksji. Para czy nie para?, miłość czy uwielbienie?, sława czy chwała? a może strażnicy swej niezależności i wielcy patrioci? Dwoje ludzi różnych pochodzeniem a równych szlachetnością charakteru. Imiona tych dwojga Emilii córki starego zamożnego rodu i Karola syna szynkarza z rodu mieszczańskiego spowiła legenda do dziś dnia bardzo żywa. Młodzi po raz pierwszy spotkali się u Konstantego Sczanieckiego w Wąsowie w roku około 1823. Karol twórca berlińskiej Polonii był nauczycielem i mentorem Konstantego. Wielkie przenikliwe oczy Emilii zdawały się rzucić urok na młodego idealistę i patriotę – tak żartowała z Emilii – Kordula Stablewska – młodsza siostra.

Emilia otrzymała bardzo staranne wykształcenie i przygotowanie do roli właścicielki majątku, gdyż w spadku po rodzicach otrzymała Pakosław, Michorzewo i Michorzewko. Nauczona praktycznego podejścia do obieranych przedsięwzięć, nie decydowała się na działanie bez perspektywy uzyskania konkretnych efektów. Tak i miłość do Karola – człowieka niższego stanu była niedościgniona.

Karol ratuje Emilię gdy zapada ona w letarg. Na wieść, że Emilia umarła pędził ulicami Poznania do pałacyku Sczanieckich „… staje u wezgłowia i patrzył z rozpaczą, jak człowiek, który cierpi po stracie bliskiej osoby…” Stawia diagnozę i podejmuje udaną próbę ratowania życia pannie Emilii. Wielką ona sympatią obdarza Karola, a nie mogąc pozwolić sobie na miłość poświęca się pracy na rzecz ojczyzny i bliźnich.

Karol Marcinkowski zwany „doktorem Marcinem” wielkim uczuciem darzył Emilię bo któż jej nie kochał, urzekła go swą prostotą i szczerością serca a także niebywałą skromnością. Okazji do spotkań tych dwoje miało sporo, szczególnie przy wzajemnych koligacjach a więc odwiedzaniu się ówczesnych rodów wielkopolskich również a może przede wszystkim dzięki swojej popularności i częstym wzywaniu do chorych „Doktora Marcina”. Czy była to miłość? trudno powiedzieć. Historycy dowodzą, że Karol w korespondencji wyrażał się o Sczanieckiej wyjątkowo ciepło, a to raczej rzadko mu się zdarzało w ocenie ludzi. Karol Marcinkowski po klęsce powstania wrócił do Poznania dopiero w 1835 r . Odsiadywał karę więzienia, musiał troszczyć się o swój byt i nie miał już ochoty na działalność organizacyjną. Dołączył do grona Gustawa Potworowskiego, który zapoczątkował akcje organiczników. Doktor Marcinkowski w swej walce zmierzał do „równości braterskiej” nie na drodze rewolucyjnej lecz poprzez cywilizacyjne odrodzenie społeczeństwa, do którego prowadziła oświata i nauka. Jego program symbolizowały dwa trwałe pomniki „Bazar Poznański i Towarzystwo Naukowej Pomocy, którego cichym członkiem była i mocno je wspomagała Emilia Sczaniecka.

Sczaniecka w dwadzieścia lat po śmierci Karola w odpowiedzi na list od Hipolita Cegielskiego dotyczący „Doktora Marcina” równie ciepło i sympatycznie odnosi się do jego osoby. Zna wiele szczegółów z życia Karola szczególnie takich, o których nie ze wszystkim rozmawiamy. Na list Cegielskiego odpowiadała 62 letnia kobieta, tak więc zachowała go w swej pamięci… tylko czy jako „Doktora Marcina” – niosącego pomoc na równi biednym i bogatym, walczącego z zaborcą zbrojnie w powstaniu, a po jego klęsce intelektem i ciężką pracą ? a może jako młodzieńca miłego jej sercu … Karola? Tych proporcji już nie poznamy, a wiedzę o szczegółach pozostawmy Im Dwojgu.

Szacunek ludu i niechęć arystokracji…

Pięćdziesiąt lat jeszcze żyła Emilia po śmierci „Doktora Marcina” skarbiąc sobie jako poważna matrona powszechny szacunek dla swojego pełnego poświęcenia życia. Rządziła służbą i robotnikami folwarcznymi, ale jednocześnie dbała o nich, wymagała, lecz nie odmawiała pomocy w trudnych sytuacjach życiowych czy materialnych. Była bardzo sprawiedliwa i pracowita. Jeszcze za czasów Karola Marcinkowskiego skrzyżowały się drogi Emilii z Adamem Mickiewiczem. We wsi Łukowo pod Obornikami w majątku państwa Grabowskich, działał jeden z ośrodków Komitetu Dam Wielkopolskich. Mickiewicz wiele razy spotykał Sczaniecką poza granicami kraju odnosił się jednak do niej z wielką niechęcią. Dlaczego? W gruncie rzeczy nie wiadomo. Czy był to wyraz kompleksu niższości wieszcza wobec kobiety, która wzięła udział w powstaniu, podczas gdy on tak pędził do Królestwa, by się spóźnić. Czy może niepochlebne opinie o romansie z Konstancją Łubieńską. Sczaniecka z natury bardzo zasadnicza w sprawach męsko-damskich, nie ukrywająca swych opinii, mogła okazać się szczera również wobec wieszcza. To jednak nie przeszkadzało jej zachwycać się twórczością największego z polskich poetów romantycznych. Wtedy też pojawiła się w panny Emilii bardzo wartościowa cecha , choć rzadka wśród Polaków: oddzielała ludzi od ich czynów. Jeśli kogoś nie lubiła lub była uprzedzona, odczucia te nie miały wpływu na ocenę faktów, działalności danej osoby. Opinie uzyskane z zewnątrz nie były dla niej wiążące, bo na każdy temat miała własne zdanie. Nic więc dziwnego, że długie jej życie spędzane na mrówczej pracy nie dla siebie , ale dla ojczyzny i bliźnich, zjednało jej wielki szacunek ludzi wszelkich przekonań i że pod koniec swojego życia stała się „relikwią narodową” oraz wzorem, według którego wychowywano przyszłe pokolenia kobiet. Chociaż orientacje ówczesnego społeczeństwa były różne i wielu było takich, którzy niechętnym okiem patrzyli na minione powstania i trudy z nimi podjęte to jednak wszyscy czcili w Sczanieckiej ogrom bezinteresownego poświęcenia, widzieli w niej reprezentantkę „ idei półwiekowej walki o byt ojczyzny”. Wybitne wychowawczynie młodego pokolenia Polek jak Felicja Boberska z Wasilewskich usiłowały kształcić, uszlachetniać i wdrażać swe uczennice do pracy dla kraju za przykładem Emilii Sczanieckiej.

Kobieta silnego charakteru…

Emilia Sczaniecka jest mniej damą, więcej człowiekiem. Nie gra, nie śpiewa, nie maluje, nie pisze, ale więcej myśli i działa. Nie zbiera i rozsiewa salonowych plotek, ale poważnie zajmuje się sprawami. Właścicielka znacznego majątku nie odbywa wojaży pod włoskie niebo, trwa na swej krajowej placówce i pozostaje w kontakcie z emigracją…

Panna Emilia, reprezentuje nieznany dotąd model działaczki – kobiety. Jej postać bardzo odbiegała od tradycji konserwatywnego modelu postrzegania roli kobiety w życiu społeczeństwa. Nawet dziś model taki należałaby do wyjątków. „Panna Emilia była tytanem pracy. Nie tworzyła organizacji gospodarczych, nie pisała rozpraw naukowych, nie zajmowała się szkoleniem czy publicystyką jak inni organicznicy. Ona organizowała, działała, uczyła pracować rzetelnie i uczciwie, pokazywała jak należy kierować nie szczędząc swych sił i służyć innym przykładem”. Była nietypową przedstawicielką swej klasy. Początkowo uchodziła za ekscentryczkę, ale po 1831 roku doceniano jej indywidualność, niezwykłą wytrwałość w służbie: na potrzeby Ojczyzny , a na co dzień rodakom różnego stanu.

Zebrała i opracowała hm. Ewa Wojtanowska

MMVIII